Jak często zdarza się wam czytać coś smutnego? Mam na myśli tutaj różne rzeczy, od zwykłej literatury, poprzez ambitne książki, aż po jakąś współczesną poezję. Mi się to zdarza bardzo często i myślę, że powodów tego stanu rzeczy może być wiele. Najważniejszym wśród nich jest po prostu stan mojej duszy, która wręcz krzyczy, i błaga, i prosi o to, aby uraczyć ją tekstem pełnym żalu, bólu i cierpienia. A największe nasycenie tego typu odczuciami znajdziemy właśnie w poezji, najlepiej rzecz jasna w smutnej poezji. Dlatego też nie zdziwcie się, jak przyjdziecie do mnie do domu i znajdziecie na półce mnóstwo tomików, w których dominują przede wszystkim smutne wiersze. Tak to już jest po prostu z moją mroczną duszą, która jest zawsze na skraju załamania... Bardzo łatwo jest wpaść w depresję, kiedy czyta się smutny wiersz za wierszem, kiedy mroczna poezja dominuje nasze życie, a kolejne wiersze o rozstaniu, które to tak bardzo boli, są gwoździem do mojej trumny. Ale ja to chyba lubię. Wiem, że to wszystko brzmi pesymistycznie, ale cóż z tego... tak ma być i już! Jest mi z tym dobrze, świetnie czuję się w mrocznych i żałosnych, pełnych smutku klimatach. To jest mój mroczny świat! Kocham ten świat takim, jaki właśnie jest!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz